Cisza...
Ostatnio na moim pisarskim blogu zagościła cisza — nie, to nie jest tak, że przestałem myśleć. Tylko nie miałem czasu konkretyzować się w formie literackiego bełkotu :P Niestety nadmiar pracy drastycznie zwiększa atrakcyjność 160-znakowych przekazów, a konieczność używania w pracy Facebooka niejako przybija wirtualny gwóźdź do wirtualnej trumny mojego pisarstwa ;)
Ale ja pamiętam. O pisaniu, o poezji, o prozie i tym, że ten blog jest. Mam tylko za dużo na głowie i czuję się przytłoczony obowiązkami, odpowiedzialnością za siebie, psa i firmę. Czekam na wenę, pewnie niedługo mnie nawiedzi i wszystko wróci do normy :)
